Jestem Twoim lustrem  weneckim,
więc możesz zobaczyć więcej
niż patrząc swoimi oczami!

Jedną z kluczowych, dla trwałości i szczęścia związku, sprawą jest nauczyć się kłócić mądrze. Czy na ważnego kontrahenta, który naszym zdaniem nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, wyskoczymy w dzikim wrzaskiem, machaniem rękami, obelgami i groźbami zerwania umowy? Czy w odpowiedzi na pytania o co nam konkretnie chodzi, czego oczekujemy albo co proponujemy, cedzimy przez zaciśnięte zęby „domyśl się idioto!” ?

Kłótnia, wbrew pozorom nie jest  niczym złym. Mawia się, że “póki gary fruwają, to jeszcze jest nadzieja, śmierć związku obwieszcza cisza, ona oznacza obojętność”.

Niestety, jeżeli nie nauczycie się kłócić mądrze, wasze kłótnie mogą przerodzić się w wojnę, na której zwycięstwo jest tylko pozorne, ale ofiary i rany - prawdziwe.

 

 

Co to znaczy kłócić się mądrze?

Mądra kłótnia ma rzeczywisty cel do osiągnięcia, świadomość tego, co jest jej wątkiem, i reguły.

Najważniejsze z reguł to:

  • - celem kłótni NIE JEST pokonanie, zranienie ani upokorzenie drugiej strony
  • - walcz ze sprawą a nie z osobą. Z bałaganem a nie z bałaganiarzem. Ze złym gospodarowaniem pieniędzmi, a nie ze sknerą. Oddziel problem od osoby.
  • - jest was w tej sprawie dwoje. Ty i On. I tylko dwoje. Ty oraz On.

Jak kłócić się mądrze?

Czytałaś już na pewno tysiące porad w stylu “mów o uczuciach, nie atakuj, nie podnoś głosu, pilnuj słownictwa, etc.” Dlatego dziś napiszę Wam o paru innych aspektach, które pomagają zmienić podejście do sposobu rozwiązywania sporów.

Ustalcie “zasady gry”.

Miejsce i czas. Jeżeli możecie problem przedyskutować od razu, to świetnie. Ale jeżeli w okolicy są osoby postronne, zwłaszcza dzieci, zapiszcie na kartce problem, czas i miejsce spotkania [np. kuchnia, godz. 22:30], podpiszcie się oboje, i zawieście broń do tego czasu.

Jeżeli natomiast Wasze kłótnie są gwałtowne, pełne agresji, ciągnące się w nieskończoność, ustalcie do dyskusji miejsce publiczne, w którym obu stronom będzie głupio wyskoczyć z czymś potępianym społecznie jak bluzgi czy rękoczyny. Warto też ustalić strefy bezwzględnie wolne od sporów jak łóżko, łazienka, stół z posiłkiem.

Zakazane tematy. Są takie sprawy, które nie wnoszą nic do aktualnej kłótni, ale strony mają takie asy w rękawach, które służą już tylko zadawaniu najcięższego ciosu. Najczęściej to tematy rodzinne, tajemnice albo największe błędy z przeszłości. Stwórzcie ich listę, wpiszcie do kontraktu i nigdy, pod żadnym pozorem nie wyciągajcie, nawet w najbardziej zajadłej walce.

“Ty zawsze/ Ty nigdy/ Ty jesteś [...]!!”. Od lat czytasz i słuchasz, by tak nie stwierdzać w kłótni, to czemu to dalej pada w większości sporów? Może łatwiej Ci będzie usunąć takie uogólnienia ze swojego arsenału, kiedy zrozumiesz, że taki wstęp natychmiast zmienia tory myślenia Twojego oponenta z problemu, na przypominanie sobie sytuacji, którymi ci udowodni, że się mylisz. Czyli strzeliłaś sobie samej w kolano.

Mów o sobie i swoich odczuciach, ale bez przesady. Konkretne stwierdzenie “kiedy mówisz że jestem gruba, do tego przy innych, to czuję się upokorzona. Wiem ile ważę, przestań.” będzie znacznie konstruktywniejsze niż godzinny wykład o tym jak ci źle, jak walczysz, jak czujesz się nie wspierana, że masz grube kości i jesz jak wróbelek a on tego nie widzi i nie docenia a w ogóle to masz dosyć wszystkiego i on jest draniem a ty masz depresję... On to naprawdę wie, słyszał już tysiące razy i po trzech zdaniach włączy w głowie “biały szum” - po prostu przestanie Cię słyszeć czekając na ciszę.

Od rodziny kilometr w bok. Może i jego rodzicielka wychowała maminsynka, jednostkę niesamodzielną oraz egoistę. Może ojciec to tyran, któremu żona przynosi kapcie w zębach i gotuje codziennie dwudaniowy obiad z królewskim deserem. Może stryj Stefan to pasożyt i alkoholik, ale póki spór nie dotyczy bezpośrednio i bezsprzecznie kogoś z rodziny, zapomnijcie o jej istnieniu. Przecież nie buntujesz się przeciwko codziennemu gotowaniu “jak jego matka”, tylko przeciw jego wyobrażeniu, że codziennie będziesz stała w kuchni po kilka godzin. Czy Ty lubisz słuchać o wadach twojej mamusi, które dostałaś w genach? No właśnie. Rodziny zostawmy na niedzielne odwiedziny. Porównania do egzemplarzy "lepszych" też nie jest mile widziane.

Trzymaj się tematu.  Jeżeli kłócicie się o zmywanie naczyń, to nie wyciągaj nic z innej kategorii dopóki nie dojdziecie do porozumienia.  Kłótnia z kobietą przypomina często blok reklamowy. Chaos, mnogość kategorii, krótkie wrzuty, niedokończone zdania, pytania retoryczne, jedynie słuszne racje i duża głośność. Całość sprawia, że mózg przestawia się na tryb “czas na siusiu i zrobienie kawy”.

Miej propozycje rozwiązania problemu. Mało jest równie irytujących zakończeń sporów, jak kobieta, która oświadcza, że właściwie to nie wie czego chce w związku z awanturą, którą wcześniej wszczęła. Zostaw sobie margines do negocjacji, ale przedstaw jakąś propozycję i zapytaj o pomysły drugiej strony.

Przekształć kłótnie w negocjacje. Usiądźcie z kartką papieru, zapisujcie wszystkie ustalenia, upewnijcie się, że obie strony rozumieją wszystko tak samo i podsumowanie dodajcie do kontraktu [klik].

Jeżeli natomiast Twoją intencją jest nie kompromis, a całkowite przeforsowanie jakiegoś tematu, daj coś mu w zamian na osłodę. Przecież nawet domowy zwierzak dostaje smakoszkę, kiedy wypełnia Twoje polecenia, to dlaczego twój facet miałby być traktowany gorzej, prawda? 😉

Prawo VETO. Dajcie sobie prawo do odmowy bezwzględnej, bez dalszej dyskusji. Nie więcej niż jeden raz na pół roku. Jeszcze lepiej - na rok. Veto będzie utrzymane na całość zavetowanej sprawy, natomiast strona, która Veto użyła, ma obowiązek upewnić się, że jeżeli sytuacja tego wymaga, zostanie znalezione inne rozwiązanie.

Wentyl bezpieczeństwa. Ponieważ kłótnie są związane z emocjami, potrzebujecie mieć ustalone “wentyle bezpieczeństwa”. Ustalone słowo, znak, czynność, które natychmiast przerywa kłótnię, pozwala rozejść się “do narożników”, odetchnąć, pozbierać myśli, ochłonąć i skorzystać z toalety. Coś, co też zabezpieczy przed eskalacją sytuacji w złym kierunku. Ustalony musi być też maksymalny czas przerwy i sygnał do powrotu.

Fizyczna “kropka nad “i”. Awantury wiążą się z potężną dawką emocji. Emocje mają to do siebie, że wymagają rozładowania fizycznego. Bicie braw w chwilach zachwytu, przytulenie we wzruszeniu, a nawet łzy z radości. To właśnie emocje są przyczyną wielu tragedii, przemocy, dewastacji fizycznej i psychicznej. Często efektem ubocznym pracy nad tym, by się nie kłócić, albo źle przeprowadzanych “mądrych kłótni” jest to, że w końcu wybuchamy nieadekwatnie do sytuacji, albo zaczynamy… chorować.

Pozwólcie sobie na upuszczanie emocji też fizycznie. Nie na trzaskanie drzwiami czy bicie w stół. Absolutnie nie poprzez przemoc wobec drugiej osoby. Znajdźcie sposób na upuszczenie tej pary w sposób akceptowalny dla obu stron. Rozważ kupienie zestawu najtańszych talerzy, znajdźcie lub stwórzcie miejsce, gdzie można by je bezpiecznie roztrzaskać, i pozwalajcie sobie na taki gest w czasie wentylu bezpieczeństwa, kiedy czujecie, że zaraz wybuchniecie.

A na koniec rada dla tych, którym brakuje komfortu, jakim jest możliwość ustalenia z drugą strona zasad walki. Kłóć się zawsze tak, by Twoje postępowanie było bez wyjątków “fair play”. Wtedy zdobędziesz prawo do magicznego zdania wybijającego drugiej stronie zły oręż z dłoni:

“Ja tego nie robię Tobie, więc proszę, byś tego nie robił wobec mnie”.

I pamiętajcie, że awantura nigdy nie powinna być głośniejsza niż krzyki dochodzące z sypialni, kiedy się kochacie 😉
Dominika Cwynar

FlowTeam Leader
Life & relation coach

t

No Comments Yet.

Leave a comment