Jestem Twoim lustrem  weneckim,
więc możesz zobaczyć więcej
niż patrząc swoimi oczami!

Odejść czy nie?

Porównując związki do umów o pracę, możemy znaleźć wiele podobieństw.

Jak się zaczyna najczęściej współpraca?

Od pierwszej randki, zwanej też rozmową kwalifikacyjną. Później, po pozytywnej weryfikacji, kiedy z obu stron serce zadrży a w brzuchu zalegną się motyle, zawieramy niepisane umowy. Niektóre z nich to z założenia umowy na czas określony, a nawet tylko o dzieło [seks], ale niektóre dążą do zawarcia “umowy stałej”, czyli do ślubu.

Jednak wbrew temu, do czego dążą pracownicy, czyli umowy na czas nieokreślony, nie daje ona nam już gwarancji pracy. Niestety tak samo ślub przestał już dawno być zaręczeniem trwałości związku, chociaż w naszych głowach nadal pokutuje przeświadczenie, że “podpisane - zaklepane”.

Prawda jest taka, że w obecnych czasach rozwiązać związek małżeński jest często łatwiej niż rozwiązać pracownikowi umowę stałą, tudzież kontrakt wspólnikowi.

Prawo pracy daje nam okres wypowiedzenia, prawo do odprawy, lub konieczność podania solidnego powodu zwolnienia w przypadku dyscyplinarnego rozwiązania umowy o pracę.

A ślub?

Jeszcze nie tak dawno, bo nawet dwie dekady temu, problemy w związku powodowały kłótnie, wojny, emocje, ale i w efekcie końcowym zmiany w postępowaniu stron lub proces rozwodowy, który w znacznej mierze miał za zadanie próby pogodzenia małżonków przez co najmniej kilka miesięcy. Dziś niestety spory kończą się po kilku zdaniach klasycznym „jak ci się nie podoba to wynoś się” z finałem w sali sądowej, a przy zgodzie obu stron, dwie rozprawy wystarczą, by dołączyć do grona “singli z odzysku”.

Rozwód, nie dość, że przestał być ostatecznym rozwiązaniem, to stał się czymś tak zwyczajnym, że wystarczy do niego sam fakt, że do związku wdarła się nuda, a małżonkowie przestali dbać o któryś z elementów wspólnego życia. Na rynku istnieje mrowie firm, które specjalizują się w zakańczaniu wspólnego życia par / rodzin, które prócz prawnika mają od razu dostępnych coachów i psychologów, prócz targów ślubnych, organizowane są targi rozwodowe, kluby, obok pakietów na wieczory panieńskie i kawalerskie, oferują pakiety dla “odzyskanych”.

 

Oczywiście, “nie znasz backstage”, nigdy tak naprawdę nie wiemy do końca, jak wyglądają wszystkie aspekty i powody rozejścia się, znamy przecież tylko jedną stronę, lub ogólniki obu, jednak faktem jest, że z tego, dramatycznego dotąd wydarzenia, rozpadu wieloletniego wspólnego życia, zrobiono kolejną okazję do… świętowania i zabawy.
Czy to dobry trend? Właściwy kierunek? Wszak zewsząd słyszymy, że “życie jest za krótkie na niewłaściwych partnerów”, że “widocznie to nie ten”, ale czy nie trywializujemy tego za bardzo?

Coraz częściej “niezgodność charakterów” jest tak naprawdę wyłącznie lenistwem, oraz zakorzenianym w nas przez media nurtem “jestem warta więcej - lepszy samochód, ładniejsze meble, odświeżona garderoba, torebka z najnowszej kolekcji i pasujący do niej nowy facet”.

A gdzie w tym wszystkim nowe - lepsze - my?

Czy w tym świecie jednorazówek, nie zapominamy przypadkiem, że “wyrzucając” stare, zamiast nad nim pracować, same też stajemy się z każdym razem coraz płytsze, bardziej egoistyczne i uboższe w te wartości, jakimi są miłość dojrzała, umiejętność zachowywania długofalowych relacji międzyludzkich, i wiele innych z tym powiązanych?

Czy nie jest czasami tak, że wybieramy łatwość zamiast rozwoju?

Oczywiście nie namawiam do trwania w związkach toksycznych, jednostronnych czy przemocowych. Wręcz przeciwnie. Relacje patologiczne to całkiem osobny rozdział i tutaj należy skupić się na wyprowadzeniu z nich ofiar w jak najbardziej komfortowy dla nich sposób.

Jest też jednak, spora wśród związków wieloletnich, grupa par, które po prostu zabrnęły “za daleko” w brutalnej prozie życia. Pomimo silnych więzi zatraciły podstawy takie jak wzajemny szacunek, granice słowne, troska i patrzenie na dobro drugiej strony, a nawet po prostu cierpliwość. W nich można się skupić na naprawie całości od podstaw, jeżeli obie strony łączy silne uczucie wraz z obustronną determinacją do poprawy całokształtu zachowań społecznych, związkowych oraz osobistych.
Zanim więc zdecydujesz się na odejście, przeanalizuj dobrze ten krok. Przypomnij sobie, dlaczego postanowiliście pójść na drugą randkę, zostać parą, założyć rodzinę. Przeanalizuj, czy na pewno nie ma już tych fundamentów, oraz chęci, by wyremontować to, co nadgryzł swoim zębem czas..

Wypisz trzy główne korzyści, które będziesz mieć po rozstaniu, i przeanalizuj, co się stało, że zaniknęły te elementy w Waszym związku. Zróbcie takie listy oboje, i wspólnie ustalcie plan naprawczy, wraz z terminami kolejnych etapów. Wpiszcie ustalenia do umowy związkowej. Znajdźcie też, każde z Was, trzy osobiste straty, które nastąpią wraz z końcem relacji.

Dajcie sobie minimum 30 dni na wdrożenie nowych ustaleń, i co 7-10 dni analizujcie postępy.

Rozstanie to poważny krok. Należy być go pewnym, ponieważ odejścia i powroty zaburzają poczucie bezpieczeństwa, ustawiają relację na polu walki o władzę oraz odbierają prawo do bycia sobą, oraz kotwiczą w podświadomości przeświadczenie, że słowa nic nie znaczą, obietnice nic nie znaczą.

A kiedy zdecydujecie, że pora odejść, również podejdźcie do tego profesjonalnie, bo to coś, co należy się i Wam, i Waszym bliskim.

Dominika Cwynar
mentor-coach
psychoedukator
szkoleniowiec

No Comments Yet.

Leave a comment