Jestem Twoim lustrem  weneckim,
więc możesz zobaczyć więcej
niż patrząc swoimi oczami!

Autorytety

Czy pozwalamy na to, by jakiś klient, sekretarka, albo wręcz przechodzień z ulicy, wtrącał nam się w kierowanie naszą firmą?

Oczywiście, jeżeli ten klient jest jednocześnie właścicielem fantastycznie prosperującego biznesu w naszej branży i mamy okazję się od niego czegoś nauczyć, to warto uważnie posłuchać. Taka osoba, która poradziła sobie z różnymi problemami, z którymi my się borykamy, albo nawet jeszcze nie wiemy, że nadejdą, może nam do przekazać bezcenne doświadczenie.

Więc pytajmy, chłońmy, korzystajmy z możliwości posłuchania o cudzych błędach, bo dzięki temu może sami ich unikniemy. Ale wciąż pamiętajmy, że cudze doświadczenia powinny być dla nas inspiracją a nie matrycą, to, że u kogoś podziałało, nie oznacza, że i u nas sprawi cuda dokładnie tak samo.

 

Mentor to fajna sprawa. Dobrego mentora warto mieć, by łatwiej ci było zachować otwartość umysłu, by dostać czasami spojrzenie z zewnątrz, pod perspektywą, do której niekoniecznie byś sama szybko doszła. Ale mentor to nie może też być osoba przypadkowa.

 

 

Mentorami stają się dla nas osoby, które cenimy w danej dziedzinie. Czy pozwolisz, by Twoim mentorem od finansów był zadłużony po uszy bankrut, którego właśnie komornik eksmituje na bruk? Czy będziesz pytać o pomoc w kwestii karmienia piersią piętnastolatkę, wychodząc z założenia, że powinna się znać, skoro miała właśnie poglądową lekcję na temat żywienia niemowląt na WDŻ w szkole? A może o niuanse pieczenia ciast będziesz pytać kogoś, kto robi co najwyżej sernik na zimno, a i to potrafi zepsuć?

 

Jednak jedną z naszych narodowych przywar jest to, że każdy Polak jest ekspertem od wszystkiego. “Dobre rady” słyszymy z zewsząd niemal każdego dnia, czy tego chcemy czy nie. Fakt faktem, że dzięki trikom kuchennym zasłyszanym w kolejce w mięsnym, można odkryć fantastyczny nowy smak czy sposób na gotowanie, a zapytanie o wybór spomiędzy dwóch, przypadkowo złapanej osoby można czasami potraktować jak rzut monetą, kiedy nie możemy się zdecydować, jednak są sprawy, których lepiej nie dawać ślepemu losowi do rąk.

“Powinnaś z nim zerwać”, “ja to bym mu po prostu twarz obiła”, “nie dawaj mu przez miesiąc to spokornieje” - pomyśl jak często, z jaką lekkością i łatwością, nasi znajomi próbują nam sugerować, zwłaszcza drastyczne działania, mimo, że ich to nie dotknie w żaden bezpośredni sposób? Jak często osoby, ”sparowane” od paru zaledwie miesięcy, próbują „doradzać” wieloletnim małżeństwom, nie znając obrazu, jaki widzą osoby w środku, po takim czasie?

I o ile doradzanie takie nie ma w sobie złych intencji, to niestety ich posłuchanie może mieć złe konsekwencje. I wtedy ponosimy je my, a nie nasi doradcy. Nawet jeżeli tobie zawali się cały świat, to oni powrócą do swoich żyć i spraw. Uważaj więc, komu pozwalasz mieć istotny wpływ na swoje.

Niech to będzie osoba, która wie o czym mówi i jest całkowicie bezstronna oraz bezinteresowna. Nasze matki, kochankowie, zakochani przyjaciele i przyjaciółki w gorszej sytuacji to ostatnie osoby, którym powinno się powierzać naszą relację.
Są jednak też momenty czy sprawy, w których warto zwrócić się do zewnętrznego eksperta czy negocjatora, a więc specjalisty.

Zewnętrzny Audyt, czyli jak ugryźć terapeutę.

Jeżeli chcesz przeprowadzić „zewnętrzny audyt” w Waszym związku, bardzo uważnie wybierz osobę do tego.

Przeanalizujcie najpierw, co chcecie osiągnąć, których elementów nie chcecie, „uprzątnijcie” tyle spraw, ile dacie radę sami, i spisujcie przez minimum dwa tygodnie to, co Was dręczy, by móc zwięźle przedstawić problemy.

Upewnij się, że osoba, do której się zwrócicie, uszanuje, i nie będzie negowała Waszych wzajemnych przekonań, o ile nie będą one zalążkiem konfliktów i upewnijcie się, że jesteście gotowi zaufać absolutnie komuś kompletnie obcemu.

Musicie być naprawdę pewni, że jesteście gotowi, by przyjąć do świadomości swoją niedoskonałość jako człowiek, partner, rodzic, dziecko, kontrahent.

Podobnie ważnym jest, by główną intencją pary decydującej się na terapię nie było „nareszcie mu wszystko wygarnę i nie będzie mógł mi przerywać” czy „niech ktoś z boku powie jej, że nie da się z nią żyć, może zrozumie”.

Są różne rodzaje terapii.

Od takich, na których od razu zakłada się carte blanche, wraca do pierwszych emocji i pracuje wyłącznie na pozytywach, przez takie, gdzie możemy wyrzucać wszystko co nam na wątrobie leży, i pracujecie głównie nad problemami, oczyszczając atmosferę tłuczeniem się miękkimi kijami, po wszelkie „odmiany” pomiędzy.

Próbowanie wszystkich po kolei, aby znaleźć tę, która dla Was będzie optymalna, to ogromne obciążenie dla budżetu domowego. Odradzam, ponieważ wydatki to trzeci w kolejności najczęstszy powód kłótni i solidna drzazga, często nawet w rodzinach ze świetną sytuacją finansową.

Do tego, “zaliczając” kilkanaście nietrafionych terapeutów, można się zniechęcić do pracy nad związkiem tak samo, jak do nowego warzywa, kiedy kilka razy z rzędu dostanie się je podane na różne niesmaczne sposoby.

Dużo efektywniej będzie ustalić, jaki model dyskusji do Was trafia.

Lubicie szukać, dyskutować, walczyć, szukać własnych nowych szlaków, czy może słuchać o doświadczeniach innych osób w podobnych sytuacjach? Lubicie ćwiczenia samodzielne, czy w grupach?

Odpowiada Wam więcej pracy nad relacją w domu, czy przy osobie, która od razu skoryguje ewentualne błędy?

Czy macie problem z komunikacją, bo każde ma dużo do powiedzenia, więc potrzebujecie kogoś, kto przypilnuje by każde mogło się wypowiedzieć, i byście sami wypracowali swoje wnioski, czy może oboje uważacie, że macie rację, więc przydałby się Wam negocjator, a może wiecie co jest słuszne dla Was, tylko nie potraficie tego wdrażać?

Wtedy coaching będzie świetnym wyborem.

Jeżeli zrzucacie wszystko na trudne dzieciństwo, rozważcie terapie hellingerowskie, a kiedy problem ma głównie jedna strona, która kompletnie się nie odnajduje, bo jej emocje nią rządzą i niszczą wszystkich dookoła, warto pomyśleć o psychiatrze i psychologu na początek.

Ważne, by, niezależnie od wyboru, być szczerymi od początku, i mieć świadomość, że najtrudniejsza jest szczerość wobec siebie samego, bo najczęściej okłamujemy samych siebie, ale to właśnie ona jest kluczem do udanej terapii.
Dominika Cwynar
mentor - coach
psycho-edukator

No Comments Yet.

Leave a comment