Jestem Twoim lustrem  weneckim,
więc możesz zobaczyć więcej
niż patrząc swoimi oczami!

Słowo cenniejsze niż złoto

Niemal każdy, kto pamięta swoje pierwsze kroki na rynku pracy, pamięta dążenie do stałej umowy. Przechodząc przez kolejne umowy śmieciowe i okresy próbne, większość ludzi zniesie wszystko, byle tylko dotrwać do momentu, kiedy podpiszą umowę na czas nieokreślony. Ma ona dawać pracownikowi poczucie stabilności pozycji, gwarancji trwania zatrudnienia, oraz, gdyby jednak się taki stosunek pracy zakończył, “coś ekstra”, czyli okres wypowiedzenia, względnie odprawę.

Przypomina Ci to coś z zakresu związków? Na przykład… ślub?

Bo czym innym tak naprawdę jest usankcjonowany związek małżeński, jeżeli nie zawarciem umowy na czas nieokreślony? Dlaczego, nawet w dobie popularyzacji konkubinatu, i tak zwanego “życia na kocią łapę”, w czasach, kiedy ludzie wprost mówią, o tym, że wspólnie zamieszkują “na próbę”, dążenie do zawarcie ślubu jest wciąż takie mocne? Domy weselne to interes tak intratny, że pomimo ich mnogości, trudno zarezerwować termin na wcześniej niż za rok-dwa.

Zapisane. Podpisane. Zaklepane.

Słowność, konsekwencja, kiedyś też zwana honorem. Słowo cenniejsze niż złoto. Znasz to powiedzenie? W poważnych biznesach, firmach, które od lat utrzymują się z powodzeniem na rynku, można zauważyć jedną żelazną zasadę. Słowo wypowiedziane zobowiązuje. Nawet, jeżeli dany kontrakt przyniesie straty stronie, ale zostało to już ustalone, to poważny kontrahent nigdy nie wycofuje się ot tak, ponieważ wie, że niesłownością straci dużo więcej, z wiarygodnością na czele, a jego słów nikt więcej poważnie nie weźmie.

A jak to wygląda w życiu?

Niestety znacznie gorzej.

Słowa stały się dźwiękami. Przekształcamy je, zmieniamy ich znaczenia, używamy ich znacznie więcej niż dekadę czy dwie temu, więc i nie odbieramy ich poważnie. Wszechobecność i naturalizacja kłamstwa sprawia, że ludzie wręcz oczekują bycia okłamywanymi, i tylko podpisy na dokumentach się dla nich liczą, przez co znacznie trudniej jest wybudować zdrową, trwałą i szczęśliwą relację. Coraz trudniej jest uwierzyć w prawdziwą miłość, i coraz więcej związków tworzonych jest “na pół  gwizdka” czy “na przeczekanie”, a to potężny błąd. Podwaliną każdego związku powinny być: miłość, szczerość i pewność. Te trzy elementy stanowią niesamowicie silny fundament do wybudowania każdego rodzaju szczęśliwego związku.

Jedną z głównych bolączek dzisiejszego świata jest to, że słowa i obietnice przestały nieść za sobą rzeczywiste rezultaty. Kłamstwo stało się powszechną i wręcz pożądaną formą grzecznościową. “Zadzwonimy do pani” - po rozmowie kwalifikacyjnej znaczy tyle co “szukaj dalej”, “94% potwierdza rezultaty” daje Ci 94% gwarancji, że Ty i wszyscy twoi znajomi są w tych pozostałych 6%, “będę za 10 minut” to synonim “w godzinie powinnam się zmieścić”, “kocham” i “nienawidzę” to fajne slogany na papier toaletowy czy płyn do mycia naczyń, a “na zawsze” to nowe “póki mnie nie wkurzysz dostatecznie”.

Ale to rzucanie słów na wiatr i niesłowność to miecz obosieczny.

Jedną z popularnych metod kontroli w związku, zwłaszcza wśród ludzi młodszych, stało się „zrywanie”. Chyba każdy z nas zna pary, które niszczą się nawzajem, tkwiąc w toksycznych relacjach, bo są przekonane całkowicie, że groźba rozstania to wyłącznie szantaż emocjonalny, a jedyną konsekwencją takiego rozejścia się jest spokornienie jednej ze stron i zwycięstwo drugiej.

W takim przypadku nie ma możliwości wypracowywania wspólnych rozwiązań w kategorii win-win, a o ironio, przegraną stroną, po paru razach, staje się ta, która “rzuca i pozwala wracać”, ponieważ wystarczą dwie takie sytuacje, aby druga strona poczuła, że to tak naprawdę ona kontroluje całość sytuacji, i zaczyna przesuwać granice zachowań.

Do tego, kiedy ktoś w końcu postanowi się wyrwać z tego błędnego koła, druga strona nie jest w stanie przyjąć tego do świadomości, co niejednokrotnie kończy się eskalacją agresji, prześladowaniami a nawet fizycznymi atakami na odchodzącego.

 

Warto ustalić od razu, by nie szafować tą kartą. Rozstanie dla związku należy traktować równie definitywnie jak śmierć dla człowieka. Tylko świadomość, że nic nie jest wieczne, że nie będzie trwać bez względu na wszystko oraz świadomość, że istnieje granica za którą nic już nie ma, zniechęca do zachowań autodestrukcyjnych.

Konsekwentne podejście do wszelkich spraw, ale przede wszystkim do kwestii “chcę z Tobą być” pozwala od segregować warte fatygi związki od patologicznych. Jeżeli w relacji następuje zespół zachowań i emocji, które popychają do zakończenia wspólnej drogi, to przede wszystkim należy się dokładnie jej przyjrzeć. Czy prawdziwa miłość jeszcze w niej jest, czy, może początkowe zauroczenie i pożądanie już wygasło, nie przechodząc na ten kolejny ważny etap? A może miłość przygasła z upływem czasu, i potrzebuje po prostu nieco pracy?

Dominika Cwynar
mentor - coach
psycho - edukator
trener rozwoju

No Comments Yet.

Leave a comment